|
|
18.01.2010. |
|
Z Janem Witoldem Suligą, etnografem, antropologiem kultury, terapeutą, religioznawcą oraz znawcą zagadnień ezoterycznych i kultury Indii rozmawia Danuta Śmierzchalska (National Geographic Polska).
Przed rozmową z Panem pomyślałam, że piękno to taki przyjemny temat… Ale często wiąże się z cierpieniem, z bólem. Do takiej refleksji skłoniła mnie lektura książki Lisy See „Kwiat śniegu i sekretny wachlarz”, która opisuje, jak małym Chinkom krępowano stopy. Zdeformowane i okaleczone budziły zachwyt. To samo robiono w Japonii, małe stopy miały być śliczne. Są i inne bolesne zabiegi, które służą urodzie. Czy piękno musi wiązać się z cierpieniem? Dążenie do doskonałości powoduje cierpienie. W pewnym sensie próba uchwycenia, pokazania piękna kosztuje tego, który do tego dąży… |
|
Czytaj
|
|
|
09.03.2009. |
|
Grzegorz Lisicki: Kopernik, Curie-Skłodowska, Wałęsa, Somosierra, cud nad Wisłą, obalenie komunizmu... Czy przedstawiciel tak wielkiego narodu może się zniżyć do sprzątania kupy po psie?
Dr Jan Witold Suliga: Niewątpliwie nie (śmiech). Polak po kupę się nie schyli. Kupa to u nas tabu. U wielu ludów wszelkie odchody są uznawane za nieczyste. Nie mówimy tu o brudzie, który się wiąże z fizycznością kupy - zapachem, konsystencją - tylko o brudzie rytualnym, kulturowym. U Arabów do jedzenia służy ręka prawa. Lewa służy wyłącznie do podmywania się. W Indiach usuwaniem nieczystości po ludziach czy zwierzętach zajmuje się osobna kasta, tzw. niedotykalni. |
|
Czytaj
|
|
|
10.02.2009. |
|
|
|
Czytaj
|
|
|
11.11.2008. |
|
Wszystkich Świętych jest chrześcijańską uroczystością ku czci wszystkich znanych i nieznanych świętych, którzy przebywają już w chwale zbawionych. W tym dniu przypomina się nie tylko osoby oficjalnie uznane za święte, ale wszystkich ludzi, których życie nacechowane było świętością.
Jan Witold Suliga, etnograf i antropolog kultury w rozmowie z Małgorzatą Raduchą w Programie Pierwszym Polskiego Radia, odnosząc się do historii święta powiedział, że kiedy w Średniowieczu to święto nabierało swojego kształtu, ludzie potrafili odnosić się do śmierci z większym dystansem, niż dzisiaj. - Średniowiecze było bardziej wyczulone na śmierć. Wtedy nie uciekano przed śmiercią tak, jak teraz. Umieralność ludzi była znacznie większa. Śmierć była więc czymś oczywistym i codziennym. Kościół w Średniowieczu wychowywał do śmierci, która była rozumiana, jako przejście do innego świata. Temu miały pomagać różne ceremonie, które odbywały się w kościołach – wyjaśnia antropolog. |
|
Czytaj
|
|
|
|