|
Usłyszcie mnie cztery części świata, z którymi jestem spokrewniony... Czarny Łoś, szaman Siuksów Oglala Lubię las. Lubię wałęsać się po nim ot tak, bez wyraźnego celu. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Wielu moich znajomych lubi to robić. Różni nas to, że moje leśne wędrówki są, jeśli tak można rzec, całkowicie bezinteresowne. Nie pożądam jego jagód. Nie fascynuje mnie zbieranie grzybów. Nie poluję, nie tropię zwierząt. Idę, zanurzam się weń i sam ten fakt, że rozwiera się przede mną niczym ogromny, żywy, nieco straszny, lecz przecież tak naprawdę bezbronny stwór, napawa mnie radością. Wtulam się weń, milczę, on też milczy, i w tym milczeniu zawiera się więcej słów, niż zdołałbym kiedykolwiek wypowiedzieć... |
|
Czytaj
|
|
|
Na wojnie jednym los wyznaczył rolę Rolanda, do końca trwającego na wysuniętej placówce, drugich obdarzył przygodami Szwejka - ofiary dziejowej zawieruchy. Niezależnie jednak od tego, czy było się rozmiłowanym w wojaczce Achillesem czy Tersytesem namawiającym Achajów do odstąpienia spod Troi, trzeba było zasmakować goryczy żołnierki, by przekonać się, że wojna jest cząstką ludzkiej kultury i nie zawsze chwalebnym stygmatem człowieczeństwa. Człowiekowi nie udało się "przekuć mieczy na lemiesze". Czas światowego pokoju, mimo obietnic proroków, nie nastąpił. Broń to nadal narzędzie powszechnego użytku i symbol rycerstwa. |
|
Czytaj
|
|
|
 Malowany tuszem chiński obraz składa się z kilku, podstawowych „elementów”. Najważniejsze oczywiście jest samo malowidło, którego kompozycja rządzi się pewnymi prawami, które nazywam „prawem ulotności” lub „prawem wyłaniania się czegoś z pustki”. Forma i pustka stanowią na nim jedno, a im więcej pustki, tym obraz jest bardziej „ulotny” i wewnętrznie dynamiczny ( jak tao ).
Nie mniej ważnym „elementem” jest towarzyszący pejzażowi czy innemu przedstawieniu, a stanowiący jego integralną część, wiersz lub inny rodzaj tekstu. Nie wszystkie malowidła są nim opatrzone, bo nie wszyscy malarze są jednocześnie poetami ( i na odwrót ). No cóż, dla wielu szczytem marzeń jest harmonijnie łączenie obu tych „profesji”. Lecz jeśli już się to udaje, wtedy słowo i forma splatają się i łączą w tym, co je „spaja” – w pustce; w ulotności „swego niedopowiedzenia”… |
|
Czytaj
|
|
|
Tytuł tego eseju jest oczywiście żartobliwy, podobnie jak żartobliwą i pełną serdecznego przekomarzania się może być dyskusja o „wyższości” wielkanocnej palmy nad bożonarodzeniową choinką. Każde z tych świąt wprowadza nas w czas niezwykły i w pewnym sensie magiczny. Każde odnosi się do dwóch, jakże ważnych dla chrześcijaństwa wydarzeń: narodzin Bożego Syna, Jego śmierci i powstania z martwych. Jak tedy można dowodzić wyższości jednego nad drugim? Czy jest coś, co czyni Wielkanoc „wyższym”? Wszak bez Bożych Narodzin nie byłoby Wielkiej Nocy. Betlejemski cud zapowiada misterium Paschy. Jedno święto nie może istnieć bez drugiego. |
|
Czytaj
|
|
|